Jesteś tutaj: SANKTUARIUM » Artykuły

(do druku)

Sanktuarium na Przeprośnej Górce
Z o. Eugeniuszem Lorkiem rozmawia ks. Paweł Rozpiątkowski

"Bardzo pragnąłbym, aby wszyscy ludzie, którzy udają się w pielgrzymce do Wielkiej Matki Bożego Miłosierdzia na Jasnej Górze, a którzy tak często są chorzy fizycznie i duchowo, czy też znajdują się w potrzebie materialnej, otworzyli się na pełen miłości dotyk Maryi i na przyjęcie ulgi w cierpieniu za wstawiennictwem Ojca Pio, wielkiego realizatora Bożego Miłosierdzia, Wzoru i Przewodnika" . (Z listu o. Domenico Labellarte, założyciela Dzieła w Służbie Bożego Miłosierdzia, do o. Eugeniusza Lorka, przełożonego Wspólnoty w Polsce) .

KS. PAWEŁ ROZPIĄTKOWSKI: - "Dzieło w służbie Bożego Miłosierdzia" to trochę skomplikowana nazwa. Pewnie jej wyjaśnienia należy szukać w "narodzinach" zgromadzenia. Jak więc z nimi było?

O. EUGENIUSZ LOREK: - Wierzymy, że nasze "Dzieło" powstało z inicjatywy Boga. Bł. Ojciec Pio potwierdził to założycielowi - ks. Domenico Labellarte w słowach: "To nie ty! To Bóg tego chce!" . Później dodał: "A teraz bierz się do pracy. Nigdy nie braknie ci mojej pomocy". Zacznijmy jednak od początku. Otóż po rozpoczęciu studiów teologicznych w Rzymie z powodu słabego zdrowia - było to w 1943 r. - ks. Labellarte odesłany został do domu. W drodze powrotnej w Benewento, miasteczku urodzenia Ojca Pio, doznał uczucia, że tu właśnie znajdzie pomoc. Postanowił jechać prosto do San Giovanni Rotondo.

- Prosił Ojca Pio o pomoc?

- Właśnie tak. Po Mszy św. i spowiedzi u Ojca Pio zapytał ze łzami: "Czy będę kapłanem?". Błogosławiony dał odpowiedź twierdzącą i podsunął Domenico konkretne wskazówki: "Teraz zostaw wszystko, lekarzy i lekarstwa, jedź do domu na dwa miesiące, na świeże powietrze. Potem wróć do Rzymu i kontynuuj studia". 2 kwietnia Domenico wrócił do seminarium. W jego życiu otworzył się nowy rozdział. Na zawsze związał się z Ojcem Pio, który rzeczywiście stał się jego ojcem, opiekunem i przewodnikiem. W kaplicy seminaryjnej otrzymał trzy natchnienia dotyczące świętości życia kapłańskiego, formowania wiernych i dążenia do jedności w Kościele. Postanowił zachować je dla siebie i nikomu o nich nie mówić. Tak było do 22 sierpnia 1943 r., kiedy to Domenico po raz trzeci udał się do San Giovanni Rotondo, aby spędzić wakacje u boku Ojca Pio. Rano odbył spowiedź, a następnie po kilku godzinach został wezwany powtórnie przez Ojca Pio. "Ty masz mi coś do powiedzenia" - usłyszał Domenico. Myślał, że chodzi o jakieś nie wyznane grzechy, zapewniał, że nic nie pamięta. Dopiero za trzecim razem przypomniał sobie owe natchnienia:
- umacniać i podnosić świętość życia kapłańskiego tak wśród prezbiterów, jak i powszechnego kapłaństwa ludu Bożego;
- formować wiernych do życia wzniosłego duchowo, aby mogli dzielić z kapłanami wszystkie troski i przedsięwzięcia duszpasterskie;
- dążyć do jedności między biskupami, kapłanami a diakonami - zakonnymi i diecezjalnymi.
Ojciec Pio na koniec zawołał: "To nie ty! To Bóg tego chce! "Później dodał: "A teraz bierz się do pracy. Nigdy nie braknie ci mojej pomocy".

- Czy Domenico Labellarte mieszkał w San Giovanni Rotondo?

- Był z Ojcem Pio przez 26 lat. Przez pewien czas tylko systematycznie przyjeżdżał do Ojca Pio, by później zamieszkać na stałe. Pozwoliła na to darowizna. Było z nią tak. Pewnego dnia do Ojca Pio przyszła kobieta, która powiedziała, że chce ofiarować dom na zbożne dzieło. Błogosławiony odpowiedział jej, iż powinna przekazać budynek naszemu Założycielowi. I od tej pory D. Labellarte tam zamieszkał, tworząc pierwsze wspólnoty instytutu świeckiego - Słudzy i Służebnice Bożego Miłosierdzia. 23 września 1968 r., gdy ciało Ojca Pio zostało przeniesione do świątyni, D. Labellarte otrzymał inspiracje: "Uzupełnij Dzieło: głoś Misterium Odkupienia, Cierpienia, Śmierci, Zmartwychwstania naszego Pana Jezusa Chrystusa, któreś widział realizowane we mnie". W ten sposób Bóg chciał dać początek dwóm instytutom zakonnym: Apostołom i Apostołkom Jezusa Ukrzyżowanego.

- Historia "Dzieła w służbie Bożego Miłosierdzia" we Włoszech jest krótka. Z konieczności jeszcze krótsza w Polsce.

- W Polsce zostaliśmy oficjalnie przyjęci przez bp. Stanisława Nowaka dekretem erekcyjnym z 1989 r. 8 grudnia tego roku przy ulicy Focha 58 w Częstochowie otworzyliśmy stołówkę, która funkcjonuje do dziś. Zaczęliśmy organizować kolonie dla dzieci, zimowiska, świetlicę środowiskową, przychodnię zdrowia. Zainicjowaliśmy różnego rodzaju spotkania formacyjne. Byliśmy również organizatorami konferencji międzynarodowych, które miały na celu formowanie u lekarzy właściwej hierarchii wartości w zakresie niesienia ulgi w cierpieniu w aspekcie fizycznym, psychicznym i duchowym. Konferencje były organizowane pod protektoratem Przewodniczącego Komisji Episkopatu Polski ds. Zdrowia, Ministerstwa Zdrowia i Opieki Społecznej, Ministerstwa Edukacji Narodowej, Śląskiej Akademii Medycznej, Pełnomocnika ds. Osób Niepełnosprawnych.

- To było mocne wejście. Czy ktoś Wam pomagał?

- Słowo Boże, przykład i wstawiennictwo Ojca Pio. Na drodze mojej posługi spotykałem wielu ludzi dyspozycyjnych, otwartych na czynienie miłosierdzia.

- Można powiedzieć, że przez pięć lat zadomowiliście się w Częstochowie na tyle, że przypadło Wam tu rozwijanie nowego dzieła, związanego z miejscem szczególnym...

- Po pięciu latach wyszliśmy z Częstochowy na Przeprośną Górkę. Wyjątkowe miejsce, znane szczególnie pielgrzymom przybywającym na Jasną Górę. Abp Stanisław Nowak poświęcił 7 sierpnia 1994 r. kamień węgielny. Został on przywieziony z Ziemi Świętej z Góry Ośmiu Błogosławieństw. Rozpoczęliśmy na tym miejscu budowę świątyni Ośmiu Błogosławieństw pw. Świętych Archaniołów Michała, Gabriela i Rafała.

- Przeprośna Górka to wyjątkowe miejsce.

- Tak, to prawda - i mamy tego świadomość. Sam wielokrotnie pielgrzymowałem z Pielgrzymką Warszawską i myślę, że znam to miejsce i jego znaczenie dobrze. Wchodząc na tę Górę - nie sposób choć w części - nie wspomnieć, co ją uczyniło Przeprośną. Pielgrzymom zdążającym od prawie 300 lat z Warszawy do Częstochowy na tym miejscu spełnia się nadzieja. Zauważają na horyzoncie wieżę jasnogórską. To pierwszy punkt, po wielu dniach pielgrzymowania, skąd widać cel. Trudno opisać uczucia, jakie towarzyszą tej chwili. Ogarnięci są radością spotkania z kochającą Matką, ich serca przepełnia miłość kierująca ich ku drugiemu pielgrzymującemu. Nie sposób także wejść na tę Górę bez przypomnienia sobie tego dobra, które Bóg uczynił dla nas. Gdy mamy problemy ze sobą czy z innymi, tam, na tym świętym miejscu, Bóg czyni cuda, zaczynając od największego - nawrócenia.

- Przeprośna Górka, jak sam Ksiądz powiedział, jest nieodłącznie związana z Jasną Górą.

- Jasna Góra to centrum duchowości, od wieków duchowa stolica Polski. Przeprośna Górka to brama do niej. Myślę, że aby godnie stanąć u Matki, potrzeba tego aktu skruchy i pokory na Przeprośnej Górce. Przecież aby w pełni uczestniczyć w chwale Bożej, trzeba najpierw stanąć pod Krzyżem, doświadczyć pełni Bożego Miłosierdzia. Na Przeprośnej Górce dokonuje się misterium trudne do opisania. Następuje pojednanie, konieczne przed wejściem do miejsca świętego. Jak powiedział podczas jednej z uroczystości na tym miejscu śp. bp Jan Chrapek, tu Bóg objawia swoje Miłosierdzie, swoją dobroć. My nie jesteśmy po to, żeby czynić miłosierdzie. To Bóg chce czynić Miłosierdzie, a my pragniemy je przyjmować. W tym stwierdzeniu wyjawia się też sens nazwy naszego zgromadzenia - "Dzieło w służbie Bożego Miłosierdzia."

- Czy realizowana przez Was budowla to jeszcze kościół, czy już sanktuarium?

- Po Mszy św. w Wigilię Bożego Narodzenia 2001 r., którą abp Stanisław Nowak spędzał z bezdomnymi, podzielił się z nami myślą stworzenia sanktuarium bł. Ojca Pio. Prosząc o błogosławieństwo temu dziełu, udałem się do San Giovanni Rotondo, aby podzielić się nowiną z Ojcem Założycielem i spędzić czas na modlitwie u grobu bł. Ojca Pio. W drodze powrotnej miałem szczęście uczestniczyć w audiencji w Watykanie. Ojca Świętego Jana Pawła II również poprosiłem o błogosławieństwo. To błogosławieństwo jest dla mnie bardzo ważne.

- Czy sanktuarium będzie żyło tylko w lipcu i w sierpniu, kiedy są pielgrzymki piesze, czy przez cały rok?

- Chcemy, żeby żyło przaz cały czas. W planach mamy wybudowanie domu rekolekcyjnego i pustelni, aby było to miejsce wyciszenia, modlitwy, pojednania, na co swym życiem zwracał uwagę Ojciec Pio, który w sposób niemalże doskonały realizował Osiem Błogosławieństw Jezusa.

- Jak bł. Ojciec Pio będzie patronował temu miejscu?

- Symbolizować go będzie figura z jego relikwiami, aby ludzie, powierzając się mu, otrzymywali pomoc w wewnętrznym otwarciu się na przebaczenie i łaskę Bożą oraz na ulgę we własnym cierpieniu. Nam Błogosławiony jest bardzo bliski i chcemy, żeby poznali go również inni.

- Z jakim przesłaniem chcecie wystąpić?

- Myślę, że główna potrzeba człowieka dziś - to potrzeba formacji duchowej. Tutaj Ojciec Pio jest idealnym wzorem i pomocą. Musimy pamiętać, że Pan Bóg nie spełnia zachcianek człowieka, tylko przez człowieka dokonuje zbawienia.

- Kiedy chcecie otworzyć podwoje sanktuarium na Przeprośnej Górce?

- Planujemy w maju, ale od wielu czynników zależy, czy zamierzenia się spełnią. W każdym razie mamy nadzieję, że spełni się to jak najszybciej, bo tam jest czekający Bóg. Na razie czynna jest dolna kaplica.

- Czego życzyć kustoszom tego miejsca?

- Może tego, czego życzył nam Ksiądz Arcybiskup, powierzając misję podczas wmurowywania kamienia węgielnego: "Bądźcie jak chleb - zawsze dla innych!". Może jeszcze abyśmy potrafili spełniać wolę Ojca Pio zawartą w cytowanej niżej myśli: "Jeśli wiem, że jakaś osoba jest udręczona na duszy i ciele, czegóż nie zrobiłbym dla niej u Chrystusa, aby zobaczyć ją wolną od strapienia! Gdyby Pan pozwolił mi, wziąłbym chętnie na siebie wszystkie jej cierpienia i wysłużone zasługi ofiarował dla jej dobra".

- Dziękuję za rozmowę.
Dodano dnia: 2009-01-13 przez Paweł Rozpiątkowski
Copyright 2003-2013 Sanktuarium św. Ojca Pio